V jak video – wstęp
Opublikowano 18 lutego 2012, Brak komentarzy
Czy ktokolwiek z was ogląda jeszcze telewizję? Jeśli tak, to po co? Dla programów kulinarnych, muzycznych, informacyjnych albo tych z kreskówkami? Dla ulubionych seriali? Żeby popatrzeć na reklamy? Znajome mi osoby, które jeszcze nie pozbyły się odbiornika zwykle używają go jako generatora szumu w tle lub też nowoczesnego mebla, czegoś w stylu elektronicznej ramki na zdjęcia. Stacje telewizyjne przenoszą się do sieci. Ich produkcje dostępne na różnych platformach niedługo będą zarabiać na siebie więcej pieniędzy niż te puszczane tradycyjnie. W Internecie można dostać wszystko: zabawne filmiki z kotami, niesamowite animacje i wszelkiego rodzaju poradniki. Jak to się zaczęło?
W lutym 2005 roku trzech pracowników PayPala: Chad Hurley, Steve Chen i Jawed Karim postanowiło założyć serwis, który pozwoli na upublicznianie własnych nagrań. Legenda głosi, że pomysł powstał podczas imprezy, ale nikt nie wie, jak było naprawdę. Pierwszym filmem umieszczonym w sieci 23 kwietnia 2005 roku było Me at the zoo. Jest on dość proroczy – w końcu nie od dawna wiadomo, że You Tube to strona przeznaczona dla video ze śmiesznymi zwierzątkami. Po paru miesiącach beta testów w listopadzie nastąpiło oficjalne otwarcie dzięki czemu dziś zostajemy zalewani tonami materiałów audiowizualnych o wszelakiej tematyce. Mało kto wie, że na początku działalności YT miał proces z Universalem. Rosnące zainteresowanie użytkowników sprawiło, że serwery strony wytwórni (www.utube.com , mylonej właśnie z www.youtube.com ) nie wytrzymywały. Ostatecznie Uniwersal zmienił swoją stronę na www.utubeonline.com .
Mniej znanym i bardziej bucowatym przodkiem YouTube’a jest Vimeo. Utworzone w listopadzie 2004 roku przez Jake Lodwicka i Zacha Kleina od początku miało wizerunek strony dla profesjonalistów. Tak jest do dzisiaj. Mało kto wie, że to właśnie Vimeo jako pierwsze zastosowało w swoich filmach jakość HD (już w listopadzie 2007 roku). Domyśla elitarność serwisu spowodowała też, że w 2008 zostało zabronione umieszczanie gameplayi. Oficjalne stanowisko zakładało, że są zbyt ciężkie i długie w porównaniu do innych filmów (no, bez przesady).
Historię już znamy. O czym zatem będzie ten cykl felietonów? Zamierzam poprowadzić was przez nieodkryte zakątki Internetu. Napisać wam coś ciekawego o waszych ulubionych youtuberach lub też nieznanych do tej pory kanałach. Pokazać, że strony z video już dawno dorównały telewizji, ba, nawet ją przewyższyły stopniem interaktywności. Odkryć najlepsze teledyski, najciekawszych animatorów i najbardziej interesujące internetowe seriale. Jeśli tak jak ja jesteście uzależnieni od filmików wpadajcie tu co sobotę.